Bartek

 

Moja pasja kolejowa
Koleją interesowałem się od małego. Codziennie chodziłem z rodzicami na dworzec kolejowy, aby oglądać pociągi, które suną po szynach. Zawsze marzylo mi się, aby przejechać się w kabinie maszynisty, ale to w tamtym czasie nie było możliwe. Gdy miałem 12 lat pojechałem na wycieczkę klasową do Karpacza. Podróż pociągiem trwała ponad 16 godzin. Ale ja byłem wytrwały. Kazdą stację, na ktorej staliśmy, oglądałem z dużym wrażeniem.

Gdy miałem 16 lat, kupiłem przez internet swoją pierwszą  kolejkę elektryczną. Był to zestaw Piko, który składał się z lokomotywy parowej BR86 i trzech wagonów, kompletu torów blaszanych na podkładach kartonowych i zasilacza ze sterowaniem analogowym.


Po rozłożeniu kolejki i przejechaniu paru kółek, wpadłem na pomysł, aby zbudować makiete kolejową. Podstawą makiety była sklejka i zrobiona z listewek rama. Potem przyszedł czas na położenie torów. W głowie miałem mnóstwo projektów układu torowego. Żeby nie przeciągać prac przy budowie postanowiłem, że będą to dwa kółka, a od nich będą odchodzić dwa rozjazdy, które były rozwidleniem dla kolejnych trzech, aż utworzył się teren manewrowy z bocznicą kolejową. Po zamontowaniu torów i umocowaniu ich do podłoża, zająłem się budownictwem. Były to kartonowe domki, oraz kilka innych budynkow wykonanych z plastiku. Po rozmieszczeniu budynkow przyszedł czas na szutrowanie torowiska i zazielenianie makiety. Po roku czasu makieta niestety zostala rozebrana ponieważ zajmowała zbyt duzo miejca.

Podczas wakacji w 2013 roku odwiedziłem sklep o nazwie „ETC” . Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że organizowane są tam pokazy makiet kolejowych. Zobaczyłem makietę, która składała się z modułów i nie miała obiegu zamkniętego kółka. Wszedłem, aby zobaczyć, co tam się znajduje i zobaczyłem piekne moduły, pociągi w ruchu i dziwne piloty w rekach uczestnikow. Dla mnie była to wówczas nowość, gdyż wszystkie moje makiety opierały się na prostym sterowaniu analogowym.

Porozmawiałem z uczestnikami, i zapytałem, czy istnieje możliwość uczestnictwa w takich spotkaniach Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że mogę dołączyć do zabawy. Po krótkim sprawdzeniu i nauce jechałem pociągiem pod czujnym okiem nadzorującego mnie bardziej doświadczonego uczestnika imprezy. Wkrótce sam radziłem już sobie na makiecie. klubie "Nostalgia Za Parą" jestem do dziś i dzieki tym ludziom nie zmieniłem pasji i nie zmienię jej na żadną inną.  

Bartek